Od Autora

Książka, którą właśnie Czytelnik trzyma w ręku i być może zabiera się do zgłębienia jej pełnych głębokiego sensu wątków, jest częścią obszernej narracji rozpoczętej przed kilku laty. Aby jakoś określić jej miejsce w tej gmatwaninie faktów, przeżyć, dociekań i reszty trudnej do sklasyfikowania, wyjaśniam: Jest to Druga Część Dwulogii o tym samym Tytule, w której Część Pierwsza w oddzielnym Tomiku, spina ją razem z drugim oddzielnym Tytułem w jedną harmonijną trzyczęściową całość. I teraz zrozumienie budowy całego Dzieła nie sprawi już nikomu żadnego kłopotu. Z powodów historycznie uzasadnionych, niniejszy i fizycznie wyczerpujący opis, nie może być uproszczony. Każda część tego trójwymiarowego tryptyku jest opowiedziana inaczej, co nie jest dziwne, bowiem emocje związane z miejscami i okresem dziejących się akcji, oraz odpowiadającym temu wiekowi narratora, są odzwierciedleniem przeżywanych wtedy chwil. Można by, choć w mało oryginalny sposób, stwierdzić iż jest to historia trzech gawędziarzy, nie licząc psa, którzy znaleźli się jednocześnie w płynącej poprzez czas opowieści, barce.
A wszystkim Czytającym - przyjemnej lektury !
Życzy Autor


Pierwszy Tytuł - „Opowieści z mojej ścieżki…”, noszący precyzyjnie określający miejsce akcji podtytuł - „Jeszcze Polska…”, podaje wizję otaczającej mnie rzeczywistości od zarania świata (mojego), aż do zmiany dekoracji, co nastąpiło 33 lata później. Aby wczuć się lepiej w atmosferę tamtych trudnych, choć łatwych do zapamiętania czasów, wybrałem pozycję rozmyślającego skryby usadowioną na swojskiej glebie.
Albowiem siedząc na pieńku pod plączącą wierzbą w zdecydowanie niewygodnej pozycji, byłem w stanie lepiej wczuć się w opisywany okres cierpień i wypaczeń, ale który był dla mnie osobiście przepięknym okresem młodości. Ale widoczny brak komfortu w pracy spowodował, iż cześć stron zawierających ważne wątki, została wymieciona przez wiatr wydarzeń i nie weszła do środka zebranych tekstów. A szkoda, bo niektóre były interesujące, pełne napięcia, znoju i przeróżnych walk.



Pierwsza Cześć drugiego Tytułu: „Opowieści z innej ścieżki…”, zdobi Tomik o ukierunkowanym podtytule „Pod Gwiazdą Franków…”, mimo skromnej objętościowo zawartości tekstów, może pretendować do kluczowej roli . Z policyjną bowiem dokładnością, opisuje w sensacyjnej formie nagminny brak wydarzeń, gdzie dla zrozumienia prostych lecz pełnych napięcia akcji, nawet minuty mają swoje znaczenie.
Tutaj rola skryby nie pozwalała mi na żadną chwilę wytchnienia. Jak inny, w poszukiwaniu straconego czasu przebiegałem po ulicach i uliczkach Paryża, wijącymi się floresami tras, starannie odnotowanymi dla potrzeb ankiety na załączonym planie stolicy Franków. Uważnie czytający treść Czytelnik, sam i bez mojej pomocy znajdzie odpowiedź na to kluczowe pytanie – Czy poszukiwany po omacku bezcelowy cel, został w końcu osiągnięty?
Z uwagi na walory turystyczne opisanych miejsc, tekst istnieje również w języku prawosławnych.


Cześć druga tego samego Tytułu „Opowieści z innej ścieżki…” i ciągle o wymownym podtytule „Pod Gwiazdą Franków…”, kończy trzy książkową dwulogię. I naprawdę trzeba żałować, że koniec w końcu nadszedł. Ale cóż można poradzić na nieuniknione, bo przecież tylko koniec uwieńcza ukończone dzieło.
Od dygresji do depresji, od odkryć nauki do opisów sztuki.
Wartkie potoki płynących wątków wypełniają, zdawałoby się bez ładu leżące strony. Nieporównywalne opisy przemykających myśli, bez wątpienia nie wyczerpały tematów wydarzeń i tylko wyczerpanie Autora może usprawiedliwić, nieusprawiedliwiony brak dalszego ciągu. I to pomimo komfortowych warunków w jakich pracował, w obszernym fotelu przy stylowym kominku, w towarzystwie wiernego Freddy’ego, rozmyślającego na wzór pana nad swoim pieskim życiem. Szkoda, szkoda, ogromna szkoda!



Nie mógłbym nie wynagrodzić Czytelnika, może trochę awansem, za jego pociąg do lektury gawędziarskiej. Oczywiście, że nie. Zrobię to zgodnie z obowiązującą dzisiaj modą w formie Bonusu, którym będzie rozprawa filozoficzna o mrożącym krew w żyłach tytule „Krótka Rozprawa o Rzeczach Piekielnie Rajskich… Zwięzłe i oparte na ścisłym naukowym rozumowaniu wywody, dadzą Czytelnikowi odpowiedź na pytania, które każdy w jakimś momencie sobie zadawał i nie ośmielał się szukać na nie odpowiedzi. Te fundamentalne zagadnienia wreszcie przestaną być zmorą bezsennych nocy:
- Gdzie jest usytuowane Piekło i w jakim procesie cieplnym egzo- czy endotermicznym ono funkcjonuje ?
- Na czym polega Raj, co określa Rajskie życie i pod jakim adresem należy go szukać?
- Czy Aniołowie mają płeć i jak się powiększają ich zastępy aby sprostać rosnącym ciągle potrzebom i nawałowi pracy? Wyjaśnienia tych i innych arcyważnych problemów Czytelnik znajdzie bez trudu w elegancko wydanym tomiku, a który dodatkowo można wykorzystać do nauki języka francuskiego, ponieważ teksty… są dwujęzyczne!


O Autorze

Często, aby zweryfikować wartość słownika czy encyklopedii szukam w nich słów, terminów czy biografii, które – moim zdaniem – powinny znaleźć się w takiej publikacji. Taką kwerendę zrobiłem także, gdy przed kilkoma laty wpadła mi w ręce Encyklopedia emigracji polskiej państwa Judyckich. Autorzy zgromadzili w książce biografie licznego grona Polaków aktywnych na obczyźnie, którym się powiodło, są znani, bogaci, a dzięki zamieszczonym portretom także wiecznie młodzi. Błyskawicznie przeczytałem wszystkie biogramy na literę P, ale Ryszarda Pytlaka nie znalazłem. Oburzenie. Jak to? Przecież spełnia wszystkie wymagane kryteria, a go nie ma. Z niechęcią odłożyłem encyklopedię na półkę. To książka nie dla mnie.

Ryszarda Pytlaka poznałem najpierw w opowieściach jego syna, mojego rówieśnika. Wspólne piesze wycieczki, wałęsanie się po górach i lasach ułatwiało snucie opowiadań o nieobecnym ojcu. Czasami trochę chełpliwe – wspólne narty w Szwajcarii (uszy czerwieniały mi z zazdrości), czasami trochę melancholijne, ale z dobrze skrywanym smutkiem. Z reguły jednak gawędy były pełne humoru. Ah, ta samotna zimowa podróż w 1946 roku do Wrocławia, te parę tygodni nauki francuskiego przed wyjazdem do Francji, ta pomyłka w liczeniu pięter, która zaowocowała miejscem pracy w wyjątkowej firmie, później podróże po całym świecie, wielkie budowy przemysłowe, wielka odpowiedzialność i wielkie sukcesy. I cały czas nurtowało mnie pytanie, co jest tak wyjątkowego w tym człowieku. Odpowiedź nie przyszła ani szybko, ani łatwo. Ale jest banalna – wszystko w nim jest wyjątkowe.

Biografia pozornie zwykła. Urodzony w 1934 r. w Warszawie, lata wojny spędził z rodziną na wsi. Studia na Politechnice Warszawskiej, gra w siatkówkę, dyplom inżyniera, praca w biurze projektów, wyjazd do Francji w 1967 r. (zupełnie nie polityczny, nawet chyba nie ekonomiczny). Praca w Spie.

Te wydarzenia nie wydają się nadmiernie pasjonujące. Pasjonujące są historie, które je łączą i budują obraz człowieka o nieprzeciętnej inteligencji, wielkiej umiejętności określania celu, ogromnej determinacji w jego osiągnięciu, upartego, ale słuchającego argumentów rozmówców.

Namawiany przez rodzinę i znajomych do spisania barwnego życiorysu przygotował Opowieści z mojej ścieżki. Późnej kolejne tomiki wspomnień. A historia wciąż nieskończona.

Autor ma swój własny styl, swoje przyzwyczajenia językowe i ulubione powiedzonka. Jak sam mówi o sobie – jest piszącym inżynierem. Stąd w kolejnych gawędach spotkać można także liczne opisy i ciekawostki techniczne. Przykład, proszę bardzo: jak obliczyć samodzielnie w kuchni przy użyciu kuchenki mikrofalowej prędkość światła. Jeśli, czytelniku, wzruszysz ramionami i pomyślisz – to można sprawdzić w tablicach czy encyklopedii­ – to sam odpowiedziałeś na pytanie, co jest wyjątkowego w autorze Opowieści... Ciekawość, niespożyta energia do działania, błyskotliwa inteligencja i pracowitość ubrana w samodyscyplinę i ogromną wiedzę.

A dlaczego w takim razie nie ma biografii Ryszarda Pytlaka w Encyklopedii emigracji polskiej Judyckich? Odpowiedź w Opowieściach...

Andrzej Dyczkowski


Projekt i realizacja: LMD.pl
Wszystkie prawa zastrzeżone!